Kategorie
Perfumy

Armani Acqua Di Gioia: recenzja

Armani Acqua Di Gioia
Jeśli można znaleźć jakąkolwiek wadę w męskim zapachy Acqua Di Gio Pour Homme to będzie to przeładowanie hedione (25% formuły), do tego stopnia, że ​​brakuje mu niezbędnej definicji i staje się trochę chemiczny i chrapliwy. Nie oznacza to, że pachnie okropnie czy coś w tym stylu, ponieważ tak nie jest. Ale dość łatwo jest zidentyfikować jego brak równowagi, a także plagiat z Creed Millesime Imperial, który jest znacznie lepszym aromatem.

Ilekroć noszę Armani Acqua Di Gio, czuję, że problem hedione jest częścią tego, co powoduje, że nie mogę się nim cieszyć w pełni. Mam też wrażenie, że ma do opowiedzenia historię, która upada z powodu braku entuzjazmu ze strony narratora. Dialog pełen jest anegdotycznych cytrusów, melonów, białych kwiatów i śródziemnomorskich ziół. A wszystko to unosi się na moich wytartych ręcznikiem policzkach z morską bryzą. Ale to tylko anegdoty; główna fabuła dzieje się w szatni, z mizoginistycznymi dowcipami odbijającymi się od spoconych ochraniaczy i świeżo nałożonego dezodorantu w sztyfcie pod pachami. Uczucie pospiesznie skomponowanego syntetycznego akordu serca działa przeciwko integralności Acqua Di Gio Pour Homme.

Co ciekawe, kobiecy wariant Armani Acqua Di Gioia pachnie nieco bardziej udanie zarówno pod względem koncepcji, jak i wykonania. Giorgio Armani zabiera nas z plaży i wrzuca do wilgotnego, nieco cuchnącego serca tropikalnego lasu deszczowego. Moją pozytywną opinię o tym zapachu łagodzi fakt, że jest to świeże, cytrusowe podejście do wodnych perfum, wykorzystujące słodkie kwiatowe i drzewne nuty, aby wzmocnić jego słoneczną luminescencję. W teorii brzmi to dobrze, ale w praktyce, nawet wykonane perfekcyjnie, jest nudne. Niemniej jednak dzieje się tu coś w stylu Edmonda Roudnitski. Nuta głowy Acqua Di Gioia mieni się rześkim napięciem świeżo pokrojonych cytryn i posiekanej mięty, na tle intensywnie słodkiej trzciny cukrowej i akordu białego kwiatu. Sacharynowy brzeg jaśminu i wilgotny funk cedru współgrają z owocowością, tworząc przyjemny uniseksowy, wodny efekt. Jeśli stosuje się hedione, używa się go oszczędniej niż jego męskim protoplaście.

Kompozycja jest bardziej kwiatowa i bardziej słodka niż większość typowych akwarystycznych perfum na współczesnym rynku. Zastanawiam się, czy inspiracją był Fidji Guya Laroche, czy nawet Le Parfum de Therese marki Frederic Malle zrobionych przez Edmonda Roudnitskę. Te aromaty mogły być w głowach Loc Donga, Anne Flipo i Dominique Ropiona, twórców Gioi, ale ich kompozycja nie jest do końca bogata, jest po prostu żartobliwie słodka. Light Blue Dolce & Gabbana może być trafniejszym porównaniem. Niezależnie od twojej perspektywy, ta aktualizacja motywu wodnego z 2010 roku jest przyjemniejsza niż jej męski kuzyn. Acqua Di Gioia Armani przypomina, że ​​zmęczona spuścizna tropikalnych perfum bogini niekoniecznie jest wynikiem banalnej struktury. Może być wynikiem niezdolności perfumiarzy do brawurowego przyjęcia wybuchowego ciepła ich inspiracji do stworzenia materii gorączkowego mirażu, a nie tylko marzeniem nastolatka. Gdyby zintensyfikowali cukier na tyle, by stworzyć bombę etylomaltolową i pozwolili, by ten rozmyty pośpiech zabrał ze sobą rozbłyski czegoś więcej niż tylko cytryny – powiedzmy cytryny, mango i ananasa, razem z miętą, jaśminem i wszystkimi innymi indolami kwiatowymi – byłby to materiał arcydzieła. W obecnej formie jest po prostu bardzo ładny. Chyba nie ma w tym nic złego.

Dodaj komentarz